wtorek, 2 listopada 2010

hm...
...sie-narobiło, a już tak fajnie było...
2 zawały serca w odstępie 9 dni
- można to znieść? Okazuje się, że można.

Trzeba teraz przerzucić na luz
i tak wytrzymać... mać... mać!

niedziela, 26 września 2010

Kończą się wakacje, kończy się laby czas...
Nic to... wszak wszystko co dobre ma swój koniec.
Powrót do codzienności... szarej? no, raczej nie barwnej...
czarnej? o, tak; nie przez cały czas, ale często tak...

Coś się zmienia? Zawsze się zmienia,
dobrze jak na dobre, gorzej jak w drugą stronę...
Przeżyjemy, zmienimy na lepsze, ale trzeba działać
...bo "pieczone gołąbki" same nie wpadną...

niedziela, 25 lipca 2010

...dalej wolnej chwili nie mam - cały czas wypełniony,
wypełniony pracą, aktywnym wypoczynkiem,
dobrymi chwilami spędzonymi z dzieckiem,
czasem gorszymi chwilami (ale te szybko przemijają,
daje się je zastąpić, wyprzeć znów dobrymi...)

Dużo atrakcji, cieszą mnie takie wakacje...
Ludzie wokół, sprzyjający, mili,
są ze mną, oddychają tym samym powietrzem,
jestem z nimi razem, choć nie zawsze jesteśmy tuż obok...
Wspólnie (choć niby oddzielnie) przeżywamy coś pięknego, coś
co się zapewne już nie powtórzy (bo "nic nie zdarza się dwa razy"),
ale pozostanie...

poniedziałek, 5 lipca 2010

ja-nowy-synek

Wpadłem... wpadłem tu, w ogóle wpadłem
...zresztą nie raz, ale jak dotąd nie przepadłem
- i całe szczęście :)

Nie wiem jeszcze jak będzie wyglądał mój blog...
nawet ta osoba, dla której tu jestem nie wie
...ale ... pożyjemy - zobaczymy

Mam wakacje, urlop mam, strasznie długi, dozgonny,
a wolnej chwili nie mam - taki jestem zajęty,
ale cieszę się z tego jak głupi,
który nie wie czy tak dużo zajęć ma,
czy też taki ślamazarny się stał, że się "nie wyrabia"